Listopad
Kuba stwierdza, że niepełnoletnie dziecięcia, spacerujące jednak ze skutkiem po górskich szlakach pod “opieką” pełnoletniego osobnika, czytaj ojca, na powyższe wyganiającego, spełniają wymagania dla posiadacza samodzielnej skarbonki. Euforia.W szkole opowieści i szpan prawie że. Po chwili, kiedy entuzjazm opadł, pytanie: “ A jak znowu tylko my w schronisku będziemy?”...Będzie dobrze..
Telefon na Rycerzową...”Hallo, ja w sprawie noclegu z 12/13 stycznia....” Cegła:”miejsc zero.szkoła z Leszna. I Orkiestra.” Ja: “ My Orkiestra...” Cegła:” “To jest dwójeczka”
Ja:” Dzięks”...a tu nas ma byc deko więcej, damy radę...
Grudzień
Z Anią Zabło (Głowacką) ustalamy że początek Orkiestry na Rycerzowej miejsce jednak mieć będzie dzień wcześniej, u Darka w Starej Chacie w Soblówce....i tak sie zaczęło..
Styczeń
Stara Chata
.piatek styczeń 11
zbiórka w piątek nocą...czyli do soboty ustalone – miało nas być trzy, potem pięć, jest siedem!! Hurra nasi górą
sobota, styczeń 12
Idziemy czarnym szlakiem na górę, w przeświadczeniu że w schronisku szkolna wycieczka czeka i może wspólnym sumptem parę złotych do skarbonki wrzuci... Mamy fanty, serduszka i wielkie SERCE na plecach coraz to innych niesione z Żorskiej zbiórki wprawdzie, ale w górskim krajobrazie jak najbardziej konweniujące..
Rycerzowa- Bacówka....SZOK
Schronisko-full
Gleba- full
3 namioty obok- full
Igloo- prawie full ;)
Może być fajnie....
Co sie okazuje....Koło Turystyczne LO w Lesznie – milion uczestników
Górołaziory Mongolsko-Indyjsko-Nanga Parbatskie – milion uczestników (za kolejność przepraszam ale pięknie brzmi)
Cegła Dariusz Cegłowski dwojga imion z Ekipą
I nasza skromna siódemka orkiestrowa.....
Co tu dużo mówić......stworzyliśmy TEAM na miarę IV Karpackiego Finału... Się skończyło bo i fanty się skończyli, wspomagane z resztą darami uczestników i licytowanymi z niesamowitym oddaniem. A potem dalszy ciąg wieczoru (upsss...w jego przerwie licytowaliśmy) to slajdowisko dla pełnej gawiedzi sali.
PS. Dzięki za wspomożenie Szefa przez kulinaria, bo inaczej młodzież moja zapomniałaby że i czasem posiłek potrzebnym jest :)
Połowa Ekipy nocą schodzi do Soblówki... i cześć im i chwała za odwagę :)
niedziela , styczeń 13
Połowa Ekipy wraca z Soblówki.... i ło Matko jest nas znowu więcej....
Idziemy śniegiem znaczonym ludzką stopą grasować z Sercem Orkiestrowym po dutki....
Nikt nam sie nie oparł......całe 23 ludzkie osobniki...od Rycerzowej przez Chyz u Bacy (pozdrowienia dla Józka) i powrotny szlak.
Na górze dostajemy skrabonkę z powrotem z wrzuconym - zjedzonym 16 litrowym garem żurku od Bacówkowej “Góry”. Teraz tylko po żurku i biegusiem w dól, bo ciemność widzę, ciemność..
Krupowa wygrała....nie, Orkiestra WYGRAŁA...a MY mamy centa z Wysp Kajmana w Skarbonce
wojtek